Tytuł zabrzmiał jak zapowiedź najlepszego cebula-dealu roku? No nie tym razem. Ale… Opowiem Ci jak konkretna identyfikacja wizualna dla blogera, czyli w praktyce wybranie trzech konkretnych kolorów, dwóch fontów i jednego hasła zaoszczędziło mi jakieś milion minut pracy.

Co to jest identyfikacja wizualna?

Wikipedia twierdzi, że:

Identyfikacja wizualna – podstawowe narzędzie, służące kreowaniu wizerunku marki firmy na rynku.

Ale ja zdecydowanie bardziej wolę wersję Jacka Kłosińskiego:

Identyfikacja wizualna to podstawowa wyprawka każdej marki wyruszającej na podbój serc konsumentów. Pozwala szybko wyróżnić produkt lub firmę spośród oferty konkurencji i stanowi swoistą sygnaturę zostawiającą ślad w pamięci odbiorców.

Czy istnieje identyfikacja wizualna dla blogera?

Czy ja mogę mówić o wikipediowej marce firmy albo o wyruszaniu na podbój serc konsumentów? Pewnie nie, ale czy marka blogera i podbijanie serc czytelników jest mniej ważne? Otóż nie!

Na każdym kroku udowadniają to polscy blogerzy. Wystarczy spojrzeć na to:

Identyfikacja wizualna blogera - Marta Krasnodębska

Albo na to:

Identyfikacja wizualna blogera - Ola Gościniak

Albo na to:

Identyfikacja wizualna blogera - Andrzej Tucholski

Na obrazkach nie jest napisane, kto jest ich autorem, ale wystarczy ułamek sekundy, żeby skojarzyć skąd je ściągnęłam. Mogę nie czytać jej wpisów i nie uczestniczyć w jej kursach, ale charakterystyczne kolory i fonty Marty Krasnodębskiej poznam wszędzie.

Ola Gościniak używa swojego miętowo-różowego zestawu, kiedy tylko się da. Zupełnie nie martwi się o to, że „plany lekcji” na każdym z jej kursów są takie same – wręcz przeciwnie! Człowiek patrzy na tę planszę i bez czytania doskonale wie, kto ten kurs zrobił i czego może się po nim spodziewać.

Andrzej Tucholski poszedł o pół kroku dalej i już nawet kolorów nie używa – wystarczy żelazna konsekwencja w tworzeniu swoich miniaturek wpisów i nie muszę czytać zajawki, żeby wiedzieć z jakiego bloga ktoś udostępnił ten wpis.

Czy warto mieć identyfikację wizualną?

Ja nie śmiem się porównywać do tak znanych blogerów jak wyżej wspomniani, ale… Przy zmianie wyglądu bloga postawiłam na stały zestaw kolorystyczno-fontowy.

W tekstach, na bannerkach i wszelkich obrazkach używam jednego kroju pisma: Montserrat. Ciekawostki typograficzne kreuję przeróżnymi grubościami tekstu albo (przy większych okazjach) dokładam drobne elementy pisane fontem z menu: Anaheim.

Postawiłam też na zestawienie trzech kolorów których używam przy każdej możliwej okazji:

Jak zaoszczędzić na identyfikacji wizualnej dla blogera?

No tak… Ale jak zaoszczędzić na identyfikacji wizualnej dla blogera? Co miałam na myśli z tytułem tego wpisu? Przecież gołym okiem widać, że wybrałam sobie losowe trzy kolory i TO szumnie nazywam identyfikacją wizualną?! Już wszystko tłumaczę.

Prowadzisz bloga? Jeśli tak, to pewnie wiesz ile czasu zajmuje tworzenie grafik do wpisów. Niby wszyscy wiedzą, że najważniejsze są teksty, ale jak tu udostępnić post na blogowym fanpage’u (BTW polub mnie na fejsie, jeśli jeszcze nie lubisz), jeśli wpis nie ma obrazka? Jak pokazać go na liście wpisów, jeśli nie reprezentuje go odpowiednia grafika? Co wstawić w nagłówek na Facebooku? Jak kolorować ozdobniki w tekście – linie, nagłówki, guziki?

Niby to zupełnie nieistotne decyzje, ale jednak… Za każdym razem mniej lub bardziej świadomie, musisz je podejmować. Czasami dobieranie koloru fonta na obrazku zajmuje tyle czasu, że można stracić całą chęć publikacji posta. Odkąd wybrałam moje trzy kolory i dwa fonty nie marnuję nawet pół sekundy na zastanawianie się który odcień tła napisu będzie lepiej pasował do obrazka. On tam już po prostu jest i jedyna decyzja jaką muszę podjąć do kompozycja.

A właśnie! Kompozycja. Co do niej też podjęłam bardzo ważną decyzję: zawsze będzie krzywo. Żebym absolutnie nie musiała się zastanawiać nad tym, czy linie przecinają się dokładnie w środku, czy napisy mają dobrą proporcję do nosa bohaterki na zdjęciu i czy tekst pogrubiony zajmuje dostateczenie dużą część grafiki.

Czy to już jest profesjonalna identyfikacja wizualna? No pewnie, że nie! Nie mam księgi znaku, nie znam numerów PANTONE moich kolorków i nie zleciłam stworzenia używanych fontów tylko dla mnie, a „logo” jest prostym napisem, ale… Czy szary t-shirt Marka Zukeberga, albo czarny golf Steve’a Jobsa zostały zaprojektowane przez sztab grafików-marketingowców? Nie. A jednak doskonale składają(ły) się na oszczędzanie czasu i budowanie marki osobistej.

Identyfikacja bloga

Poważne zastanowienie nad tym, o czym w ogóle jest ten blog, też codziennie oszczędza mi mnóstwo czasu.

Jak nie zdziczeć w domu

Proste hasło przewodnie. Mieści całe mnóstwo tematów: praca z domu, biuro zdalne, równowaga między pracą a czasem wolnym, wychodzenie z domu, kontakt z kulturą, ruszanie tyłka i zdrowy tryb życia. Wszystko to, o czym ten blog ma być. W 5 słowach.

A jak prosty tekst oszczędza mi czas? To proste. Jeśli jakiś wpis nie mieści się w tym haśle, to znaczy że nie jest zgodny z tematyką bloga i go tutaj nie umieszczę. Czasami działa to w drugą stronę: jeśli nie wiem, o czym napisać, to mogę zadać sobie pytanie: Co jeszcze można robić, żeby pracować z domu i nie zdziczeć?

Masz swoją identyfikację wizualną?

A Ty? Masz swoją identyfikację wizualną blogera? Taką profesjonalną, albo taką zupełnie prostą? O! A może wrzucisz w komentarzu link do swojego bloga i napiszesz, jakie tam masz elementy identyfikacji wizualnej blogera, które na codzień ułatwiają Ci życie 🙂