Pracuję zdalnie. Nie wyszłam do biura od kilku lat. Czy jestem freelancerem z własną działalnością? Czy jestem modnym cyfrowym nomadą? Czy jestem artystką? Nie. Nie. I… Nie. „I jak to niby działa?!” zapytasz. Otóż…

Pracuję z domu

Od 2015 roku pracuję z domu. Mam tutaj swoje małe biuro i swój własny ekspres do kawy. Przez pracę z domu absolutnie nie mam na myśli prania, gotowania i opiekowania się dziećmi. To byłaby praca „W” domu, a ja pracuję „Z” domu — subtelną różnicę bardzo fajnie wyjaśniła Agnieszka z Pandify w artykule: Praca zdalna — kochasz? Czy nienawidzisz?

Czy to, że pracuję z domu znaczy więc, że mam własną działalność, sama gonię za klientami, ledwo przeżywam od zlecenia do zlecenia i jestem tym znienawidzonym freelancerem, który zaniża ceny na rynku?

Otóż nie.

Praca z domu ma rodzaje!

Już po kilku miesiącach zorientowałam się, że praca zdalna może przybierać przeróżne formy.

Jak można pracować zdalnie?

Pracujesz dla siebie

Najprostszą formą pracy zdalnej, która przychodzi do głowy, jest praca dla siebie, czyli niejednokrotnie przedsiębiorca-orkiestra: szuka zleceń, dogaduje z klientami szczegóły projektów i formę rozliczenia, wytwarza produkt lub usługę, pisze dokumentację, prowadzi szkolenia i jeszcze dokłada poprojektową obsługę klienta. I to wszystko przez Internet!

Pracowałam w takiej formie prawie 3 lata. Moja działalność była do tego stopnia internetowa, że z moimi klientami nie tylko nigdy nie umawiałam się na spotkania, ale nawet nie dawałam im swojego numeru telefonu. Doszłam do wniosku, że jeśli będą musieli zapisać swoje myśli w mailu lub poczekać na moment, kiedy będę dostępna na Skype, to 3 razy się zastanowią zanim przekażą swoje najnowsze olśnienia wywracające projekt do góry nogami.

Ale… Samodzielne szukanie klientów i komunikowanie się z nimi we wszystkich sprawach związanych z projektem to niełatwe zadanie i nie wszyscy chcą i potrafią się tym zajmować, więc…

Przy odrobinie sprytu, wciąż wygodnie siedząc w swoim ciepłym mieszkaniu, możesz przekierować działalność na bardziej profesjonalne tory i podzielić się zadaniami z innymi ludźmi. Ty zarządzasz projektami ze swojego domowego gabinetu, a wykwalifikowani pracownicy po drugiej stronie Twojego zasięgu WiFi wykonują zadania podzielone na mniejsze porcje.

Albo…

Pracujesz dla kogoś

Freelancer

Freelancer może pracować dla siebie i sam szukać sobie klientów albo… Może podjąć współpracę z kilkoma agencjami interaktywnymi, domami mediowymi lub innymi większymi firmami. W ten sposób skupia się na tym, na czym zna się najlepiej, a szukaniem klientów, negocjowaniem cen i podpisywaniem umów przejmuje się agencja, dla której pracuje.

Do tej formy działalności doszłam pod koniec mojej samodzielnej kariery i bardzo sobie chwaliłam tę formę współpracy. Pominięcie żmudnych negocjacji cen i dogadywania szczegółów projektów z klientami było bardzo bardzo miłą odmianą po wcześniejszych latach działania w pojedynkę. Project Manager to zdecydowanie najlepszy przyjaciel freelancera!

Ale… Istnieje też bardziej zaawansowana forma pracy zdalnej. Kiedy zakochasz się w jednej z firm, dla której robisz projekty, to zawsze możesz wejść z nią w stały związek. I taka praca też ma rodzaje!

Praca zadaniowa

Praca z domu dla jednej firmy może przybrać formę zadaniową. To znaczy, że Twojego szefa nie interesuje nie tylko skąd pracujesz, ale też kiedy pracujesz. Możesz codziennie przez kilka godzin dokładać jedną cegiełkę do zadania, albo… Możesz pracować całymi dniami i zarwać kilka ostatnich nocek tuż przed oddaniem projektu. Do póki nie mijasz się z deadline’ami, na pewno nikt złego słowa nie powie na temat Twojego stylu pracy.

Praca zadaniowa to fantastyczna opcja dla cyfrowych nomadów. Każde zadanie można ogarnąć w „czasie wolnym” od podróżowania i w dodatku niezależnie od strefy czasowej szefa. Ta forma sprzyja też wydłużaniu weekendów. Bez problemu możesz pracować dłużej w środę po to, żeby w piątek z rana rzucić wszystko i jechać w Bieszczady.

Praca godzinowa

A ja? Mnie znalazła firma, która łączy w sobie podejście tradycyjne z supernowoczesnym. Cały nasz zespół pracuje zdalnie i jednocześnie wszyscy pracujemy w wyznaczonych godzinach. Ja zaczynam o 8 i kończę o 17 z godzinną przerwą na obiad w środku dnia. To opcja bardzo podobna do tradycyjnego etatu; z tą różnicą, że nie muszę stać w korkach i pomstować na zimową pluchę podczas dojazdów do biura.

W tej formie pracy z domu czas pracy nie jest tak elastyczny jak w poprzednich opcjach, chociaż… W moją płacę wliczone są dni wolne, święta i czas, w którym jestem chora. A jeśli chcę mieć dłuższe popołudnie dla siebie, mogę pominąć przerwę obiadową albo tak po prostu wylogować się wcześniej, a jutro popracować trochę dłużej.

To świetna opcja dla ludzi, którzy lubią stabilne godziny pracy, nie chcą stresować się pracą po nocach i mają zapędy do bycia pracoholikiem. Ja bardzo cenię sobie „dzwonek” obwieszczający koniec pracy, bo jak wspominałam na moim WordCampowym wystąpieniu o pracy z domu, czasami nie mogę się oderwać od monitora – zwłaszcza, kiedy wciągnie mnie jakiś ciekawy projekt.

Pracujesz zdalnie?

Zaglądasz codziennie do biura, czy pracujesz z domu? Która forma najbardziej do ciebie przemawia? Napisz w komentarzach!