Praca z domu ma rodzaje?!

24 października 2017 Lifestyle, Technologie

Pracuję zdalnie. Nie wyszłam do biura od kilku lat. Czy jestem freelancerem z własną działalnością? Czy jestem modnym cyfrowym nomadą? Czy jestem artystką? Nie. Nie. I… Nie. „I jak to niby działa?!” zapytasz. Otóż…

Pracuję z domu

Od 2015 roku pracuję z domu. Mam tutaj swoje małe biuro i swój własny ekspres do kawy. Przez pracę z domu absolutnie nie mam na myśli prania, gotowania i opiekowania się dziećmi. To byłaby praca „W” domu, a ja pracuję „Z” domu — subtelną różnicę bardzo fajnie wyjaśniła Agnieszka z Pandify w artykule: Praca zdalna — kochasz? Czy nienawidzisz?

Czy to, że pracuję z domu znaczy więc, że mam własną działalność, sama gonię za klientami, ledwo przeżywam od zlecenia do zlecenia i jestem tym znienawidzonym freelancerem, który zaniża ceny na rynku?

Otóż nie.

Praca z domu ma rodzaje!

Już po kilku miesiącach zorientowałam się, że praca zdalna może przybierać przeróżne formy.

Jak można pracować zdalnie?

Pracujesz dla siebie

Najprostszą formą pracy zdalnej, która przychodzi do głowy, jest praca dla siebie, czyli niejednokrotnie przedsiębiorca-orkiestra: szuka zleceń, dogaduje z klientami szczegóły projektów i formę rozliczenia, wytwarza produkt lub usługę, pisze dokumentację, prowadzi szkolenia i jeszcze dokłada poprojektową obsługę klienta. I to wszystko przez Internet!

Pracowałam w takiej formie prawie 3 lata. Moja działalność była do tego stopnia internetowa, że z moimi klientami nie tylko nigdy nie umawiałam się na spotkania, ale nawet nie dawałam im swojego numeru telefonu. Doszłam do wniosku, że jeśli będą musieli zapisać swoje myśli w mailu lub poczekać na moment, kiedy będę dostępna na Skype, to 3 razy się zastanowią zanim przekażą swoje najnowsze olśnienia wywracające projekt do góry nogami.

Ale… Samodzielne szukanie klientów i komunikowanie się z nimi we wszystkich sprawach związanych z projektem to niełatwe zadanie i nie wszyscy chcą i potrafią się tym zajmować, więc…

Przy odrobinie sprytu, wciąż wygodnie siedząc w swoim ciepłym mieszkaniu, możesz przekierować działalność na bardziej profesjonalne tory i podzielić się zadaniami z innymi ludźmi. Ty zarządzasz projektami ze swojego domowego gabinetu, a wykwalifikowani pracownicy po drugiej stronie Twojego zasięgu WiFi wykonują zadania podzielone na mniejsze porcje.

Albo…

Pracujesz dla kogoś

Freelancer

Freelancer może pracować dla siebie i sam szukać sobie klientów albo… Może podjąć współpracę z kilkoma agencjami interaktywnymi, domami mediowymi lub innymi większymi firmami. W ten sposób skupia się na tym, na czym zna się najlepiej, a szukaniem klientów, negocjowaniem cen i podpisywaniem umów przejmuje się agencja, dla której pracuje.

Do tej formy działalności doszłam pod koniec mojej samodzielnej kariery i bardzo sobie chwaliłam tę formę współpracy. Pominięcie żmudnych negocjacji cen i dogadywania szczegółów projektów z klientami było bardzo bardzo miłą odmianą po wcześniejszych latach działania w pojedynkę. Project Manager to zdecydowanie najlepszy przyjaciel freelancera!

Ale… Istnieje też bardziej zaawansowana forma pracy zdalnej. Kiedy zakochasz się w jednej z firm, dla której robisz projekty, to zawsze możesz wejść z nią w stały związek. I taka praca też ma rodzaje!

Praca zadaniowa

Praca z domu dla jednej firmy może przybrać formę zadaniową. To znaczy, że Twojego szefa nie interesuje nie tylko skąd pracujesz, ale też kiedy pracujesz. Możesz codziennie przez kilka godzin dokładać jedną cegiełkę do zadania, albo… Możesz pracować całymi dniami i zarwać kilka ostatnich nocek tuż przed oddaniem projektu. Do póki nie mijasz się z deadline’ami, na pewno nikt złego słowa nie powie na temat Twojego stylu pracy.

Praca zadaniowa to fantastyczna opcja dla cyfrowych nomadów. Każde zadanie można ogarnąć w „czasie wolnym” od podróżowania i w dodatku niezależnie od strefy czasowej szefa. Ta forma sprzyja też wydłużaniu weekendów. Bez problemu możesz pracować dłużej w środę po to, żeby w piątek z rana rzucić wszystko i jechać w Bieszczady.

Praca godzinowa

A ja? Mnie znalazła firma, która łączy w sobie podejście tradycyjne z supernowoczesnym. Cały nasz zespół pracuje zdalnie i jednocześnie wszyscy pracujemy w wyznaczonych godzinach. Ja zaczynam o 8 i kończę o 17 z godzinną przerwą na obiad w środku dnia. To opcja bardzo podobna do tradycyjnego etatu; z tą różnicą, że nie muszę stać w korkach i pomstować na zimową pluchę podczas dojazdów do biura.

W tej formie pracy z domu czas pracy nie jest tak elastyczny jak w poprzednich opcjach, chociaż… W moją płacę wliczone są dni wolne, święta i czas, w którym jestem chora. A jeśli chcę mieć dłuższe popołudnie dla siebie, mogę pominąć przerwę obiadową albo tak po prostu wylogować się wcześniej, a jutro popracować trochę dłużej.

To świetna opcja dla ludzi, którzy lubią stabilne godziny pracy, nie chcą stresować się pracą po nocach i mają zapędy do bycia pracoholikiem. Ja bardzo cenię sobie „dzwonek” obwieszczający koniec pracy, bo jak wspominałam na moim WordCampowym wystąpieniu o pracy z domu, czasami nie mogę się oderwać od monitora – zwłaszcza, kiedy wciągnie mnie jakiś ciekawy projekt.

Pracujesz zdalnie?

Zaglądasz codziennie do biura, czy pracujesz z domu? Która forma najbardziej do ciebie przemawia? Napisz w komentarzach!

Share with friends:

  • Przerabiałem i ja już pracę w domu.
    U mnie jednak po jakichś 3 latach ten system zaczął poważnie szwankować. Przestałem oddzielać w swojej głowie czy jestem w pracy czy już w domu. A szala świadomości o tym niechybnie przechylała się na stronę pracy. W mojej głowie więc w pracy się budziłem i w niej zasypiałem; mimo, że nawet w pokoju bez komputera byłem.
    Możliwe, że mając do dyspozycji jakieś dużo większe mieszkanie lub dom udałoby mi się znaleźć jakąś wyraźniejszą granicę miedzy tymi dwoma miejscami i stanami świadomości. Jednak jak dla mnie w 2-pokojowym niezbyt dużym mieszkaniu to nie zadziałało.
    A już całkiem legło, gdy pojawiły się w domu dzieci a wraz z nimi skończyła cisza i chwile odosobnienia…
    Szczęśliwie udało mi się jednak wynająć w bloku moim małe 10m² pomieszczenie gospodarcze, które zaadoptowałem sobie na pracownię i to mnie naprawdę uratowało. Do pracy schodzę już 3 piętra niżej, i co bardzo ważne – mam oddzielne wyjście od ulicy co pozwala również w miarę poważnie klientów czasem przyjmować.
    W domu zaś zupełnie tego sobie nie wyobrażam jak można by uchodzić za „poważną firmę” gdyby w czasie mojej rozmowy z klientem np. wpadałoby na czworaka dziecko do pokoju, które na dodatek właśnie pieluchę obficie zapełniło ;)
    Co zaś już do form współpracy z firmami to póki co najbardziej odpowiada mi pracowanie dla siebie wraz z szukaniem klientów nawet.
    Męczą mnie oczywiście wszystkie te umowy i ich podpisywanie i dogrywanie… Nie mniej jednak takie rozwiązanie wg mnie największą wolność mi chyba daje a to dla mnie priorytetowa sprawa…
    Szczególnie z uwagi na dziwny typ alergii jaki mi doskwiera, tj. alergii na wszelkie zwierzchnictwa i szefów wszelkich :P

    • Jeśli chodzi o miejsce do pracy, to masz rację. To bardzo ważne, żeby oddzielić strefę pracy od strefy odpoczynku, bo inaczej wyjdzie z tego katastrofa psychiczna.
      Planuję wpis o mojej organizacji pracy ze względu na przestrzeń. Już nawet mam szkic :)

  • Anita

    Jestem w trakcie szukania pracy zdalnej jako grafik. Jednak nie jest tak łatwo…

  • Wiele zależy też od rodzaju wykonywanej pracy, swobody w ustalaniu grafiku, czy stopnia niezbędności bezpośrednich spotkań z klientami.

  • ja pracuję z domu. Pracowałam, potem przerobiłam etat tradycyjny i… wróciłam do domu. Pracuję jako freelancer, bo tak mi łatwiej się zorganizować. nie tylko siebie zresztą, ale całą rodzinę… I mogę powiedzeć, ze choc stałe godziny pracy mają swoje zalety to… ja już chyba nei chcę zmeiniać mojej sytuacji!

    • Dziękuję za komentarz :) Mnie stałe godziny pracy nie doskwierają tak bardzo, ale za to nie chciałabym chyba wracać do pracy w biurze na drugim końcu miasta.