Jak nie marnować czasu – zwyczaje i narzędzia, które poprawiają produktywność

29 sierpnia 2017 Lifestyle

praca z domu - produktywność

Budzę się 4 minuty przed budzikiem. Poranek zapowiada się jak czysta produktywność. To jeszcze tylko ścielenie łóżka, śniadanie, makijaż. I może 10 minut Facebooka przed pracą?

I bum! Jest 13. Co wydarzyło się po drodze?! Jak to się stało, że już pora na obiad, a ja zdołałam sprawdzić maile i pogadać z koleżanką z pracy przy kawie? Gdzie mój czas na produktywność?!

Samodyscyplina w pracy z domu?

W konkurencji na najbardziej atrakcyjne zajęcie poranka praca nie wygrywa prawie nigdy.

Pracuję z domu już na tyle długo, że udało mi się wyeliminować fizyczne rozpraszacze takie jak sprzątanie, książki, czy gotowanie. Pisałam nawet o stroju freelancera, który pomaga mi się skupić. Ale… Pracuję na komputerze. Rozpraszacze, z którymi najgorzej sobie radzę, to właśnie te cyfrowe.

Jak z nimi walczę? Czy są jakieś zwyczaje lub narzędzia, które pomagają rozprawiać się z zawodowymi zadaniami?

Praca z domu – dobre zwyczaje poprawiające produktywność

Jest kilka zasad powtarzanych jak mantra przez wszystkich speców od produktywnosci. Te, które bardzo staram się wprowadzić u siebie to:

Nie zaczynaj dnia od Facebooka

Najważniejsza i dla mnie też najtrudniejsza zasada na świecie: nie zaczynaj pracy od Facebooka.

Codziennie rano na Facebooku/Instagramie/Snapchacie/Twitterze witamy się ze stosikiem powiadomień. Prześledzenie każdego z nich zajmuje mnóstwo czasu, a na samych powiadomieniach nigdy się nie kończy.

O! Fajny artykuł. O! Ciekawe ile pali takie auto. O! Ciekawe jak się robi takie ciastka. O! Miałam kupić mamie prezent na imieniny.

I… Pół dnia minęło, a praca stoi w miejscu…

Nie sprawdzaj poczty

Ale jak to?! Email to przecież moje narzędzie pracy!

Nie.

Email to kolejny rozpraszacz. Mam już gotowy plan dnia. Doskonale wiem od czego powinnam zacząć dzisiejszą pracę. Poranne sprawdzenie poczty może ten plan tylko zrujnować.

Na pewno będzie tam coś, co „zajmie tylko minutkę”, a w praktyce po konsultacjach, poprawkach i zwrotkach operacja z maila skończy się w okolicach obiadu…

Wyłącz powiadomienia

Media społecznościowe i poczta same domagają się uwagi. Trudno nie rozpoczynać od nich dnia, jeśli powiadomienia wyskakują z każdego zakątka komputera…

Po prostu je wyłącz. Większość systemów operacyjnych ma opcję: Nie przeszkadzać. Korzystaj z niej. Godziny ciszy mogą się włączać automatycznie o zdefiniowanych porach lub możesz je włączać ręcznie zawsze wtedy, kiedy naprawdę chcesz się skupić.

Wyłącz WiFi w telefonie

No dobra… Złe nawyki i powiadomienia na komputerze mamy już za sobą, ale…

Bip bip! Powiadomienie na telefonie. I całe poranne skupienie odlatuje.

Wyłącz WiFi w telefonie. Lub tutaj też użyj trybu: Nie przeszkadzać. Dzięki temu nie dotrą do ciebie powiadomienia z mediów społecznościowych ani z poczty. Nie martw się… Gdyby się paliło, to uda się do ciebie dodzwonić.

Wyznacz godziny na kontakt ze światem

W pracy zdalnej nie można być pustelnikiem. Kontakt z klientami i współpracownikami jest kluczowy – briefy same się nie odbiorą. Ale jak żyć bez powiadomień, nie sprawdzać poczty i równocześnie być na bieżąco?

Wystarczy wyznaczyć godziny kontaktu ze światem. Na przykład tuż po skończeniu pierwszego najważniejszego zadania. Albo tuż przed obiadem. Na pusty żołądek i tak nie zrobisz już nic konstruktywnego, a z drugiej strony głód raczej nie pozwoli ci spędzić na Facebooku kilku godzin.

Ja staram się sprawdzać pocztę w okolicach 13, a potem godzinę przed końcem pracy. Nigdy nic ważnego mnie przez to nie ominęło, a nie dekoncentruję się na każde pipnięcie Gmaila.

Praca z domu – narzędzia poprawiające produktywność

Znam siebie. Zwyczaje i moja niezbyt silna wola mają poważne problemy, z pokonaniem pokus Internetu.

Mam więc zestaw narzędzi poprawiających produktywność. Naprawdę skutecznie ograniczają inwencję w temacie prokrastynacji.

RescueTime – logowanie czasu pracy

RescueTime - narzędzie poprawiające produktywność
Zrzut ekranu z panelu RescueTime

RescueTime zapisuje czas, który spędzam na różnych stronach i aplikacjach. Pokazuje współczynnik produktywnosci i wyróżnia strony, przez które zostaje bardzo mało czasu na faktyczne wykonywanie zadań.

StayFocused – czarna lista stron

StayFocused, to wtyczka do Chrome, która blokuje dostęp do stron-rozpraszaczy. U mnie media społecznościowe poleciały na czarną listę jako pierwsze, ale po dokładnym przejrzeniu statystyk z Rescue Time dodałam jeszcze kilka ulubionych sklepów, Allegro i Aliexpress. Po chwili lista wzbogaciła się jeszcze o Feedly i Pocket.

Teraz po przekroczeniu dziennego limitu czasu na rozpraszających stronach widzę pytanie, czy przypadkiem nie powinnam w tej chwili pracować.

Mała porada? Ustaw REALNY dopuszczalny limit czasu na zakazanych stronach. W przeciwnym razie, tak jak ja na początku, skończysz sprawdzając Instagram w oknie incognito…

Kill News Feed – zabij pokusę

Żeby tego było mało zablokowałam sobie dostęp do Facebookowego newsfeeda na komputerze. Nie wnosił zbyt wiele do mojego życia, a przypadkowe zdjęcie jedzenia nie raz było przyczyną poszukiwania inspiracji na przekąski do grilla…

Kill News Feed to kolejna wtyczka do Chrome, bez której nawet nie zaczynam pracować.

IFTTT – automatyzacja zadań

Automatyzuj! Produktywność to nie tylko nie poddawanie się rozpraszaczom, ale też nie spędzanie czasu na głupich zadaniach, które mogą się zrobić same.

IFTTT to narzędzie, które pamięta za mnie że w godzinach pracy trzeba wyłączyć WiFi, albo wyciszyć dzwonek w biurze klienta.

Załączniki z maili, które mają w tytule: „faktura” same lecą do Dropboksa mojej księgowej, a branżowe artykuły polubione w Pockecie same się tweetują.

Praca z domu. Jak dużo samodyscypliny potrzebujesz?

Już dawno przestałam liczyć na własną samodyscyplinę w kwestii nie odrywania się od pracy. Najlepiej działa na mnie brak pretekstów do nicnierobienia, więc używam takich mikro ulepszeń gdzie tylko się da.

Używasz któregoś z powyższych tricków? Działa na Ciebie? A może znasz coś lepszego? Koniecznie napisz w komentarzach!

Share with friends:

  • Ewa

    „W przeciwnym razie, tak jak ja na początku, skończysz sprawdzając Instagram w oknie incognito…”

    Ekhem.
    Developuję na Chromie, przeglądam internety na Safari (bo się synchronizuje z iDewajsami), jak zablokuję feeda na Safari, to się kończy na otwieraniu FB na Chromie. Jak się wyloguję z chroma, to przecież jeszcze jest na telefonie. Beznadziejny przypadek no!

    Za to udało mi się nie włączać internetów w telefonie od razu po obudzeniu, tylko jakąś godzinę po (fanfary!).
    Jeszcze próbuję pozbyć się nawyku Candy Crusha przed zaśnięciem…

    Czy ktoś mógłby mi po prostu wyłączyć internet?!?!?! ;-)

  • Ja na dobry początek zwykły notatnik , długopis i budzik. Systematyczność wprowadzana w działania daje swoje efekty. Dodatkowo czasem przeglądam dla zwykłej rozrywki ofertę sklepów tak jak tu https://zoio.pl/obuwie/buty-na-obcasie. Ponieważ czasem trzeba odsapnąć aby wpadły świeże pomysły.

    • Dużo lepiej jest odpoczywać mózg na spacerze. Przeglądanie internetu podczas przerwy może nawet bardziej nas zmęczyć, bo na tych wszystkich kolorowych stronach jest mnóstwo bodźców odbieranych przez nasz umysł i… nici z odpoczynku.
      Ale w pełni zgadzam się z systematycznością. Przyzwyczajenie bywa silniejsze od pokus, a jak jest to DOBRE przyzwyczajenie to można tylko się cieszyć :)

  • No to ja dodałabym jeszcze to tej listy „Zignoruj” powiadomienia o nowościach w czytniku RSS. Ja wydaję się być odporna na poranne rozpraszacze. Motywuje mnie znajomość własnego organizmu. Rano mój mózg jest jak żyleta. Wiem, że jeśli zaprzepaszczę swoją poranną szansę, to cały dzień mogę spisać na straty.

    Ale wracając do case’a z czytnikiem RSS…
    Czytnik RSS mam tylko w Firefoksie, bo działa tam mój najulubieńszy Brief, czyli dodatek do Firefoksa do czytania feedów RSSowych. A na codzień korzystam z Chroma. No i wczoraj rano musiałam coś sprawdzić właśnie na Firefoksie.

    I niezmiernie ciężko mi było zignorować powiadomienie o tymże właśnie wpisie z Twojego bloga. Ale jakoś się udało. Przeczytałam go w całości dopiero teraz i dzięki temu mogę na spokojnie zostawić komentarz.

    • Tak! Ja też dodałam moje Feedly i Pocket do czarnej listy.

      Bardzo się cieszę, że nie zaprzepaściłam Twojej szansy na produktywność :D
      I bardzo dziękuję za komentarz! :)

  • Narzędzia ciekawe i przydatne, ale nic tak nie pomaga jak silna wola i motywacja. Ja niestety nie jestem w stanie pracować w domu – czasami wybieram w pracy tzw. home office i wiem, jak wówczas moja efektywność spada!

    • Tak, już od kilku osób słyszałam, że praca z domu to nie dla nich. Podejrzewam, że to zależy nie tylko od samego nastawienia, ale też od warunków pracy. Ja w domu urządziłam sobie prawdziwe biuro i to naprawdę pomaga. Kiedyś napiszę o tym cały post na blogu :)

  • Trzeba wyrobić w sobie nawyk związany z samodyscypliną! Mi bardzo pomaga praca w blokach czasowych!

  • Twarde zasady i nic więcej, bez nich nawet wszelkiego rodzaju apki i blokady nie pomogą. ;)

  • Stosuję podobne metody -rano nie sprawdzam FB i poczty. To najlepsze co mogłam zrobić, żeby podnieść swoja wydajność.