Praca z domu – Czy dress code freelancera istnieje?

20 kwietnia 2015 Miszmasz komentarzy 13

Dresscode freelancera

Wstań wcześnie rano, zjedz pożywne śniadanie, ubierz się tak jakbyś wychodził do biura – mówią poważne poradniki dla freelancerów. Jak ubierają się ludzie pracujący z domu? Czy dress code freelancera istnieje?

Poważne blogerki i blogerzy chwalą się w swoich działkach Internetu, że każualowy mejkap i biurowe ciuchy to podstawa we wprawieniu się w biznesowy nastrój i wkroczenie w dzień z całą możliwą do wykorzystania produktywnością. 

Jestem freelancerem tudzież pracuję z domu już od 3 lat. Jak wygląda moje dostosowanie do promowanego na modnych blogach dress codu?

Nijak. Ot co! Mój roboczy uniform składa się z kolorowego T-shirtu z poprawiającym humor nadrukiem, ordynarnych dresów i powyciąganego swetra. A… Jak jest zimno do tego uroczego zestawu dokładam kocyk czytelniczy.
Tak! Pracuję owinięta w koc z rękawami! I w kapciach-pieskach. Z ogonkiem.

praca-z-domu

A makeup? Zdarza mi się obudzić w wyjątkowo dobrym humorze i wtedy postanawiam uczcić poranek wiosennym makijażem, ale tak na co dzień – w normalnych okolicznościach?… Czasami zdarza mi się uczesać przed obiadem. Zazwyczaj w okolicach drugiej kawy reflektuję się, że w sumie można by umyć zęby.

I co mi zrobisz? Wolniej odpowiesz na maila? Na złość prześlesz grafikę z przesterowanymi kolorami?
Ha! no nic mi nie zrobisz. A ja – chociaż może trudno w to uwierzyć – w cieplutkim wyciągniętym swetrze wcale nie piszę maili mniej rzeczowych, a pikseli nie widzę mniej wyraźnie. Serio!

A jak Ty masz się ubierać do pracy z domu?

Jak chcesz!

Z mojej perspektywy: nie po to rzuciłam pracę w biurze, żeby teraz na własnym fotelu przed własnym komputerem siedzieć w garsonce! 

Powiem więcej! Odkryłam nawet, że moja praca z domu w dresie i wygodnej bluzce jest bardziej efektywna niż w ciasnych dżinsach i odprasowanej koszuli. Nie myślę w ogóle o tym, że jest mi niewygodnie, nie wiercę się na fotelu żeby uwolnić się od uwierającego paska i nie wstaję co chwilę żeby się poprawić. 100% skupienia na pracy.

Granice odzieżowej przyzwoitości

…należy jednak zachować. Nie pracuję w piżamie, nie zakładam wczorajszych ciuchów, a na umówionych wcześniej skype’owych spotkaniach okazuję szacunek rozmówcy ubierając coś bardziej niż poplamioną koszulkę. Niby to oczywiste, ale kilka ostatnich rozmów kwalifikacyjnych, które miałam okazję przeprowadzić pokazuje, że można w ramach przekonywania do siebie drugiego człowieka odebrać połączenie w pralni i mieć na sobie bluzę z kapturem – ale to już historia na inny wpis.

 A Ty? W co ubierasz się do pracy z domu? W piżamę, czy garsonkę?

Share with friends:

  • A ja zakładam podkoszulkę i pierwsze spodnie, które wpadną mi w rękę. W stosunku do Twojego opisu przyznam się do jednej różnicy – dla mnie bardzo dobry jest jeszcze poranny prysznic chwilę przed pracą!

    • I przyznaj się, że zazwyczaj spodniam, które wpadną w rękę do dresy. :P

      • Tylko zawsze pozostaje dylemat – dresy sportowe, czy wyjściowe? :P

    • To może jeszcze jakiś poranny wpis na blogu?

      • Pracuję nad tym – na razie w wolnych chwilach robię porządki na blogu…

  • Yuki

    Przypomniało mi się, jak kiedyś opowiadałaś że po dwóch dniach pracy spojrzałaś na siebie w lustrze i stwierdziłaś że na dżinsach masz więcej jedzenia niż dżinsów :p

    • To był skrajnie skrajny przypadek skarajnego lenistwa i iogólnej nięchęci do jakich kolwiek innych dżinsów :D

  • Boże, bałam się, że w tym wpisie dojdziesz do spodni z polaru…. No ale może jeszcze nie jest tak źle, może jest nadzieja… ;)

    • Nope, spodnie z polaru są gorsze nawet od tych brudnych dżinów, więc faktycznie jest jeszcze jakiś margines przyzwoitości :D

  • Jak czyutałam wpis to jak bym czytała o sobie haha. Ja jeszcze w dobie mega lenistwa preferuje piżamy i szlafrok ;)

  • W 4 ścianach siedzę tylko podczas pracy. Równo z godziną skończenia zajęć pracowych ubieram się i… wychodzę z domu. Na spacer, do klubu, na spotkanie branżowe/planszówkowe/turystyczne lub po prostu ze znajomymi.

    Nic tak nie motywuje do spotykania się z prawdziwymi ludźmi niż praca w domu w samotności. ;)

    Mam wrażenie, że dość często zdarza się, że po pracy w biurze człowiek wraca do domu, zasiada na kanapie i tak kończy się jego życie społeczne – bo już się nie chce drugi raz wychodzić z domu. ;)

  • Najlepiej ubrać się tak, żeby po prostu było wygodnie :) Jakoś nie przekonuje mnie perspektywa pracy przy własnym biurku w koszuli i marynarce…

  • Może lepiej jak by się ładnie ubierać i ogarnąć jak do wyjścia. Ale to dodatkowy czas rano na wyszykowanie, którego nikt nie doceni:) A z kolei w kapciach i dresie pewnie nie łatwo się zmobilizować do wytężonej pracy;)