Luty i Twoje pogrzebane postanowienia noworoczne

05 lutego 2015 Lifestyle

Wtań i działaj! - postanowienia

Styczeń to miesiąc wielkich postanowień. Luty zaś – wielkich rozczarowań i odkryć, że z całej listy zmian nie zaczęło się wdrażać ani jednej. 

Mnie ten problem nigdy nie dotyczył… W życiu nie zrobiłam ani jednego postanowienia noworocznego. Serio!

Do tej pory miałam okazję realizować wszystkie szalone plany gdzieś w międzyczasie. Tak się jednak składa, że ostatnie pół roku bardzo wiele zmieniło i międzyczas nigdy nie następuje. Przy 8-9 godzinnym dniu pracy trudno mówić o nadmiarze czasu i realizowaniu niewypowiedzianych postanowień – ot z nudów – tak jak to bywało do tej pory.

Powoli odnajduję się w zupełnie nowej sytuacji, w której potrzebuję Planu przez wielkie P tylko po to, żeby realizować wszystkie te maleńkie rzeczy, do których się tęskni, kiedy nie ma się na nie czasu. Podczas studiów ten stan występował wyłącznie w okresie okołosesyjnym. Teraz, mam wrażenie, jest to stan permanentny.

Zdecydowałam się więc spisać moje nienoworoczne 3 postanowienia. Niebezpiecznie depresyjny w tym temacie styczeń dobiegł już końca, więc… Albo przekładam załamkę porażką o jeden miesiąc, albo moje szanse na dotrzymanie postanowień drastycznie wzrosły!

Postanowienie 1. Pić więcej wody

O tym postanowieniu i butelce Bobble jako sposobie na jego realizację już wiecie. Póki co idzie mi całkiem dobrze i jestem z siebie dumna!

Dzienne absolutne minimum to dodatkowe pół litra. Celem jest półtora litra, ale pozwolę sobie dojść do tego małymi kroczkami.

Postanowienie 2. Czytać przynajmniej jedną książkę w miesiącu

Mniej więcej 2 stycznia znajomi zaatakowali mnie szalonymi postanowieniami przeczytania 52 książek w 2015 r. Mnie jednak uczyli w szkole, że cel powinien być SMART. W przypadku jednej książki tygodniowo założenie realności wykonania zostaje poważnie zachwiane…

Moim postanowieniem jest więc jedna książka miesięcznie w 2015 r. Branżowe też się liczą, ale muszą być przeczytane od początku do końca – sięgnięcie po kawałek kodu z ćwiartki rozdziału nie wlicza się do zabawy.

Trudno mi powiedzieć jak policzyć te 5 książek, które obecnie czytam na raz… W sumie dobrnięcie do końca każdej z nich samo w sobie będzie małym sukcesem.

Postanowienie 3. W miesiącu publikować przynajmniej 2 notki

Biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatniego roku pisałam mniej więcej jedną notkę na miesiąc lub nawet dwa miesiące to zdecydowanie będzie zadanie ekstremalnie trudne.

Ale! Zrobiłam już listę tematów. Przygotowałam materiały i mikromotywatory. Z Waszej strony byłoby niezłą motywacją gdybym od czasu do czasu zobaczyła pod wpisem nowy komentarz. Nic tak nie buduje woli pisania jak fakt, że kogoś to  interesuje :)

30 dni na zmiany

Słyszałam, że w zmianie nawyków i realizacji długoterminowych postanowień najważniejszych jest pierwszych 30 dni. Trzymajcie więc kciuki, żeby najbliższe 30 dni przyniosły pozytywne zmiany i mobilizację do zatrzymania nowych nawyków na dłużej. Uda się?

Share with friends:

  • Uff, spodziewałam się cynicznego tonu, bo tytuł raczej to sugeruje, ale odetchnęłam z ulgą ;)
    Też nie mam postanowień noworocznych. Z doświadczenia wiem, że albo coś się robi od razu, kiedy wpadnie się na ten pomysł (a przynajmniej rozpoczyna się dążenie do realizacji tego planu), albo wcale. Bo czekanie na jakiś termin jak „od nowym roku”, „po wakacjach” itp powoduje tylko zapominanie o tej rzeczy. Albo przestaje wydawać się taka ważna, jak plan się trochę zakurzy.

    Jestem fanką punktu 3 :)

  • Na końcu tego wpisu brakuje mi: To jak Towarzysze – pomożecie?
    I wszyscy chórem odpowiedzielibyśmy: Pomożemy!

  • krystyna

    Czytamy, czytamy :) I jasne, że „pomożemy”…
    Ale trafiłaś z tematem, ja od miesiąca udaję, że jeszcze nowy rok się nie zaczął i mam czas na realizację postanowień.. A tu już luty! Serio już? :P

  • Gratulacje postanowień. Mam nadzieję, że wszystkie zrealizujesz. No i przede wszystkim, że blogowe postanowienie uda się pogodzić z innymi obowiązkami. Sam wiem, że nie zawsze jest to łatwe.

    • Mam ogromną nadzieję i motywację do tego, żeby wszystkie postanowienia udało się spełnić.
      Jeśli chodzi o luty, to na blogu mam już 3 wpisy (łącznie z najnowszym dzisiejszym), a na kartce jakieś 15 pomysłów na nowe wpisy, więc może uda się nawet wyrobić normę na 200% :D