Prostota i użyteczność. Projektowanie rozwiązań internetowych, mobilnych i interaktywnych

07 lipca 2013 Książka
Prostota i użyteczność. Projektowanie rozwiązań internetowych, mobilnych i interaktywnych Gilesa Coleborne'a
Prostota i użyteczność – Giles Coleborne

Prostota i użyteczność. Projektowanie rozwiązań internetowych, mobilnych i interaktywnych Gilesa Coleborne’a – jak sam tytuł wskazuje, jest książką dotyczącą projektowania wszelkiego rodzaju interfejsów. W zamyśle dotyczy głównie stron internetowych, ale zawiera mnóstwo obrazowych przykładów z życia off-line: piloty do DVD, ścieżki w parku, znaki drogowe, samochody…

Zauważyłam jakiś czas temu, że porównywanie problemów informatycznych do tych z ‚prawdziwego życia’ daje do myślenia z dużo większą mocą niż proste przytaczanie podobnych wdrożeń. Przede wszystkim daje do myślenia osobom, które albo w ogóle, albo w bardzo małym stopniu związane są z informatyką jako taką. Niestety niejednokrotnie zdarza się, że projektowaniem interfejsów zajmują się graficy-artyści, którzy o mechanizmach działania stron internetowych, czy aplikacji (o zgrozo!) wiedzą tyle co nic. Dopiero po tym najważniejszym etapie wdrożeniowcy (a zdarza się, że nawet i użytkownicy końcowi) męczą się z artystycznym projektem, który z użytecznością i funkcjami do jakich ma być wykorzystywany niewiele ma wspólnego…

Prostota i użyteczność przeznaczona jest przede wszystkim dla takich właśnie ludzi – myślących nie informatyką i kategoriami wdrożeniowymi, a raczej tymi związanymi z samym procesem projektowania. Pomaga odpowiedzieć na pytania:

  • Jak rozmieścić elementy?
  • Jakich elementów nie pokazywać użytkownikow?
  • W jaki sposób poradzić sobie z tymi, które wydają się zbędne, a jednak „muszą być”?

Koniecznie należy zwrócić uwagę na samo wydanie tej pozycji! Ma duże litery i treść, która zupełnie nie zawiera branżowych sformułowań, ale nie to jest najwyraźniejszym atutem książki! Czyta się ją niesamowicie przyjemnie między innymi ze względu na rewelacyjnie dobrane zdjęcia. Prawie jak w albumie fotograficznym, zajmują całą prawą stronę – tekst mocno powiązany z ilustracją znajduje się zawsze tylko po lewej stronie.

Zdecydowanie polecam osobom, które nawet w najodleglejszy sposób zajmują się jakimkolwiek rodzajem projektowania. Nawet tym, którzy nie lubią dużo czytać – całość napisana jest bardzo zwięźle, zrozumiale i treściwie.

Na 200 stronach zawarte jest więcej przydatnych informacji niż w niejednej biblii_wszystkiego_mądrego!

Dla zachęconych:

[helion_ksiazka ksiegarnia=”helion” ident=”prouzy” okladka=”120×156″]

Share with friends:

  • Hołek

    Bardzo miło, że coraz więcej pisze się o użyteczności – głównie w kontekście rozwiązań internetowych, ale, jak dobrze wspomniałaś, nie tylko tam to jest ważne. W Polsce obawiam się, że nadal jest to temat zgłębiony w niewielkim stopniu i często pomijany. Mam nadzieję, że dzięki takim wpisom i takim pozycjom w literaturze w kraju będzie lepiej a ludzie będą żyli dostatnio.

  • Jeśli chodzi o użyteczność pozycji książkowych jest coraz więcej, ale samych specjalistów bardzo mało.
    Prawie każda firma projektujące strony www niema żadnego pojęcia o użyteczności (nie mówiąc o optymalizacji). A szkoda, może większość stron nie była by „śliczniutka” a użyteczna i z lepszą konwersją :)

  • Problem z naszym rynkiem polega na tym że klient jest za mało dojrzały żeby zdać się na UXowca. Klientowi wydaje się „to moja strona/aplikacja i to ja wiem jak ma działać”.

    Z tego powodu nie ma dążenia do tworzenia dobrych interfaceów bo po prostu generuje to koszt a nie jest wartością dodaną więc obniża a nie podnosi naszą konkurencyjność na rynku.

    A co do optymalizacji to jestem zdania że w obecnych warunkach faktycznie potrzebna jest tylko w niewielu przypadkach. W większości taniej jest dokupić kolejny GB ramu na VPSie czy dedyku niż optymalizować kod.

  • Temat rzeka. Z jednej strony faktycznie mamy do czynienia z nieznajomościa lub olewaniem kwestii użyteczności …z innej strony mamy problem innowacyjności, potrzebę wyróżnienia się i „uszczęśliwienia” klienta na siłę – przykład firmy, która wie lepiej …że klienci potrzebują kafli ;)

    @wbielak, nie zgadzam się. Od strony usługodawcy może i nie jest to problem – chociaż też nie zupełnie …ale od strony klienta jednak jest różnica, czy strona ładuje się 3sek czy powiedzmy 23sek lub więcej.
    Nie żyjemy jeszcze w kraju, gdzie każdy ma wypasione szybkie łącze, czy mobilny dostęp bez limitów.

    U nas chyba jest to wciąż problem braku świadomości, no i ceny. Jak wiadomo ma być albo dobrze ….albo tanio.
    Zwykle klient żąda opcji „tanio” i dostaje za co zapłacił.
    Dopiero po czasie dochodzi do wniosku, że coś jest nie tak i zaczyna się poszukiwanie chętnego do poprawek – najlepiej znowu jak najtańszego ;p

  • @Paweł Zdaje mi się że mówimy o innej optymalizacji. We mnie siedzi PHPowiec i nie myślę kategoriami łącza. Jeśli skrypt wykonuje się 5 sekund to można albo zapłacić za jego przepisanie (Nie małe pieniądze) albo „dodać żelaza” czyli dostawić/podnieś parametry serwera. W 85% przypadków jeśli idzie o JS czyli to co leci do usera wystarczy minimalizacja bibliotek. Tylko powiedz mi po kiego grzyba mam walczyć o 50 kb kiedy klient chce wielkich obrazków ważących po 10 razy tyle?

  • @wbielak, tu się mogę zgodzić. Pisałem jednak bardziej ogólnie – wszak w ostatecznym rozrachunku liczy się efekt finalny, a nie jeden tylko składnik. Bo cóż z tego, że silnik będzie wymiatał, jak któryś z innych elementów układanki będzie o kant …potłuc i odwrotnie?
    Perspektywa nie ma tutaj większego znaczenia, bo w czym chyba jesteśmy zgodni – wszystko sprowadza się do kosztów. Za darmo nikt nie będzie siedział i się trudził – bez znaczenia na stanowisko.

    Efekt znany – albo nam za to płacą i robimy dobrze …..albo nie płacą i robimy byle działało – w razie czego niech sobie płaci za przepisanie albo poprawę infrastruktury z racji kosmicznych wymagań koszmarka.

  • Na szczęście w WP-expercie udaje mi się w 80% przypadków uniknąć płodzenia koszmarków. Ale to fakt albo się z niektórych zleceń rezygnuje albo zastanawia jak się tu pod tym nie podpisać ;)

  • Książka jest rzeczywiście świetna i warto aby każdy ja chociaż przejrzał. Daleko jej również do podręcznika lub chociaż zestawu dyrektyw. Ta pozycja ma po prostu otworzyć nam oczy na pewne problemy otaczającego nas świata!
    Również polecam :)

    @Hołek – Byłoby lepiej, gdyby ludzie czytali, ale jak sam wiesz – niektórzy myślą, że zaliczą jeden kurs albo wysłuchany wykład i już wszystko wiedzą…

    @Tomasz Wydra – Święta prawda! Aby być w tej dziedzinie specjalistą trzeba trochę przeżyć :), w tym trzeba mieć dużo talentu i trochę warsztatu, a nie na odwrót…

    @wbielak – Też święta prawda z tym rynkiem. Sam wiesz, że są klienci, dla których praca nad działaniem serwisu i jego użytecznością, to tylko czas przeznaczony na fizyczne ustawianie elementów na makiecie :) Jednak to się powoli zmienia i ludzie zaczynają doceniać wartość dyskusji na temat UX.

    @Paweł – Jeszcze się nie zdarzyło aby w mojej „karierze IT” klient powiedział: „mam budżet 10 000 zł – co możecie mi za to zrobić?” U nas podchodzi się do sprawy tak „chciałbym, to, to i jeszcze to… no i od razu spytam czemu tak dużo, ale i tak będę mógł zapłacić dopiero za 1,5 miesiąca” – niestety autentyk. Tak więc dopóki takie nastawienie się nie zmieni, to nie ma co mówić o rozsądnie planowanych projektach.

    @wbielak (3) – Niestety WP-Expert ma(my) też na koncie koszmarki, które wymusił klient i to zarówno za mniejsze, jak i za większe pieniądze :)

  • @Jakub Toż napisałem że udaje się na moje oko w 80% (a moje oko wprawdzie nie jest najlepsze ale chyba bardzo się nie mylę tym razem)

  • Innymi słowy …teoria teorią, a w praktyce wiadomo jak jest ;-p

    Ale i tak lektura warta polecenia.

  • Książkę chyba kupię