Igrzyska Śmierci [2012]

24 marca 2012 Film
Igrzyska śmierci
Plakat z Filmweb.pl

Na Krakowskim eNeMeFie: S-F miałam okazję obejrzeć Igrzyska Śmierci. Akcja filmu toczy się w zagadkowym świecie podzielonym na 12 dystryktów. Co roku odbywają się igrzyska, w których bierze udział dwóch przedstawicieli każdego dystryktu. Z dwudziestu czterech wybranych przeżyć może tylko jeden…

Świat łączy w sobie biedotę i zacofanie najdalszych dystryktów z przepychem i imponującymi osiągnięciami technologicznymi stolicy. Rzuca się w oczy podkreślenie kontrastu poprzez prawie brak charakteryzacji u zwyczajnych mieszkańców wykreowanego świata i praktycznie namalowaniem od nowa twarzy ‚szlachty’.

Łuki, miecze, noże, kontrasty, mordowanie dzieci dla rozrywki i najwyższa technologia trzymają w napięciu od początku do końca, jednak… Przez cały film czułam, że popełniłam okrutny falstart oglądając film przed przeczytaniem książki.

Sam pomysł igrzysk, zawodów, gry, TV-show – jak zwał tak zwał – w których o życie walczą właśnie dzieci wcale nie jest szczególnie porywający, ani oryginalny. Ładnych parę lat temu Stephen King napisał Wielki Marsz – startuje stu, przeżywa jeden – brzmi znajomo?

Nie każdy musi czytać książki dla rozrywki, więc może sięgnijmy do lektury szkolnej… Hm… Czyżby główny bohater Władcy Much WIlliama Goldinga był dzieckiem i czyżby przez pół książki biegał po lesie goniony przez rządnych mordu równolatków? Hm.

Igrzyska Śmierci
Obraz z Filmweb.pl

Czemu więc falstart? W filmie ukazany był jedynie motyw ganiania po lesie z mieczami i walka o przetrwanie – nic oryginalnego. Co w Igrzyskach Śmierci mogło być ciekawe? Sam świat – jego historia. Jak to się stało, że został podzielony na dystrykty? Wg czego został na nie podzielony? Kto nimi rządzi i dlaczego właśnie on? Czemu te rządy jeszcze nie zostały obalone?

Mogłabym się też zakochać w głównej bohaterce. Dobra historia potrzebuje swojego buntownika nie dającego się złapać na propagandowe przemowy i presję tłumu. Już w ekranizacji widać, że dziewczyna wie jak zatańczyć do zagranej melodii, żeby równocześnie uśpić czujność grających i osiągnąć własne cele. Podkreślam, że już w filmie widać te jej cechy, bo ekranizacje mają tendencję do spłycania bohaterów tam gdzie powinno się ich uwydatnić i dodawania im cech romantycznych, tam gdzie ich nigdy nie było…

Na Filmwebie film dostał 6/10 choć jeszcze nie wiem, czy zasłużone. Przekonam się pewnie dopiero po przeczytaniu pierwowzoru…

Share with friends:

  • świetny film oglądałem dwa razy a co do zakochania to ja też mógł bym się zakochać heheh