Maleńki pracoholizm

29 października 2010 Lifestyle

Dziwne nowe uczucie, kiedy nie masz do załatwienia tysiąca spraw, kiedy nie myślisz jak pogodzić jedną imprezę z drugą, kiedy nie masz iść na spotkanie organizacyjne, kiedy obowiązki domowe ograniczają się do zrobienia sobie herbaty i kiedy nawet obiad czeka gotowy na stole.

Nie lubię tego uczucia. Przyzwyczaiłam się już do tego, że na nic nie mam czasu i że satysfakcjonująco odhaczam na liście kolejne TODO, że zapamiętuję całe zestawienia nowych nazwisk i dopisuję cechy do tych już znanych…

Przyjechałam do domu i jedyne co mogę zrobić to odrobić pracę domową. Ale w piątek?!

Nie podoba mi się ten bezruch.

Share with friends:

  • Ja również nie tęsknię za tym bezruchem! Człowiek nie został stworzony do tego, aby siedzieć, a odpoczywać możemy także aktywnie. Niezależnie od pogody możemy wybrać się na spacer. Wiem, wiem „starsze” pokolenie trudno „wygonić” z domu…ale przy odrobinie mobilizacji (np. Chodźmy tam na kawę! Tylko błagam nie samochodem!), można zdziałać cuda. Najtrudniej jest zacząć systematycznie spacerować, po kilku tygodniach wejdzie Nam to w krew! Niech Naszą aktywności nie staną się zakupy, niestety można się od nich uzależnić!