Trudi Canavan – Era Pięciorga

17 czerwca 2010 Książka

Są takie książki, które wciągają całkowicie i bez pytania. Takie przy czytaniu, których czuje się zroszoną trawę na stopach, słońce na twarzy, kajdany na przegubach i miecz wbity między żebra. Takie, w bohaterach których zakochuje się kompletnie i dopinguje z całych sił, żeby mimo narzekań na komerchę i banał jednak dostali swój happyend.

Trudi Canavan - Era Pięciorga

Tak właśnie czytało się ostatnią trylogię Trudi Canavan – Era Pięciorga

Lektura to ani ambitna, ani poważna, a jednak wciąga jak mało co. Świetna niewyczuwalna narracja ślizga się po wydarzeniach i podsuwa do głowy gotowe obrazy świata, bez zbędnych upiększaczy językowych i bez nużących opisów. Opisy! Ciekawostką jest ich w zasadzie brak. Miasta, góry, postacie a i owszem dostały swój wygląd i porządek polityczny. Za to zwierzęta nie z tego świata doczekały się jedynie nazw. Od czasu do czasu można się dowiedzieć, że któreś jest małe lub duże, futrzaste lub bezwłose, ale cała reszta zostaje wyobraźni.

Główna bohaterka jak zwykle jest nijaka. Szarpana sprzecznymi wizjami i dylematami przeciwnych stron. Mimo wyraźnego głównego wątku i jasnego rozróżnienia stron na dobrą i złą, wcale nie jest podane na tacy kogo polubić najbardziej. I tutaj rozpoczyna się wachlarz postaci do pokochania. Od dziwki przez uzdrowiciela po najprzewielebniuchniejszego kapłana.

W stworzonym świecie pięciu bogów spotykają się magia, telepatia, bieda, pałace ociekające złotem, polityka, religia, wojna i seks.
Ciągle chodzi mi po głowie stwierdzenie, że ta książka to już nie Harry Potter, ale jeszcze zdecydowanie nie Władca Pierścieni. W każdym razie to wciąż jedna z tych, przy czytaniu których robi się coraz bardziej przykro, że historia się skończy. Wiem, że autorka ładnie zamknęła fabułę i dobrze, że został lekki niedosyt, ale… No przeczytałabym o przygodach Kapłanów, Dzikich i Głosów jeszcze ze cztery tomy.

Książka świetnie nadaje się do pociągu, autobusu i do opalania. Na wakacyjny relaks polecam całym sercem.

Share with friends: